Gdy dostawca przestał odpowiadać, w pierwszym tygodniu robisz trzy rzeczy: odzyskujesz dostępy administracyjne, robisz kopię danych i spisujesz, co dokładnie robił, zanim coś się zepsuje. Warunek: w tym tygodniu nie podpisujesz nic z następnym wykonawcą, bo bez spisu nie wiesz, co kupujesz. Ten wpis jest dla prezesa albo szefa sprzedaży, któremu wykonawca CRM, automatyzacji albo agenta AI przestał odbierać telefon, odszedł albo przestał wyrabiać.
Szef agencji, której w czerwcu 2026 roku odszedł kontraktor od automatyzacji, opisał nam w nagranej rozmowie jeden z elementów swojego systemu. Jego słowa: „ja nie wiem, czy mogę ją tam, wiesz, usunąć, czy ona funkcjonuje, czy ona gdzieś przekazuje, to ja tego nie jestem w stanie sprawdzić tak naprawdę”. System działał dalej. Nikt w firmie nie wiedział, jak.
Dlaczego firma po takiej awarii zaczyna szukać rozwiązania, opisaliśmy we wpisie o tym, co musi się zepsuć, żeby firma zaczęła szukać. Jak wybrać następnego wykonawcę po dowodach, we wpisie o tym, jak wybrać wykonawcę wdrożenia, jeśli poprzedni nie dowiózł. Tu zostaje to, co jest pomiędzy: tydzień między zniknięciem dostawcy a pierwszą rozmową z następnym.
Co zrobić w pierwszym tygodniu, gdy dostawca przestał odpowiadać?
W pierwszym tygodniu po zniknięciu dostawcy robisz trzy rzeczy w tej kolejności: przejmujesz dostępy, robisz kopię danych i spisujesz, co dokładnie robił. Kolejność nie jest przypadkowa. Bez dostępów nie zrobisz kopii, bez kopii nie wolno Ci niczego ruszać, a bez spisu nie masz czego pokazać następnemu wykonawcy.
To nie jest rzadka sytuacja. Wykonawcę albo dostawcę, który nie dowiózł lub odszedł, zgłosiły 22 ze 106 firm, z którymi rozmawialiśmy od 2024 do sierpnia 2026 roku, czyli 21%. W firmach, które przyszły do nas po automatyzacje albo CRM, ten odsetek rośnie do 26%.
Dostępy to konta administratora w CRM, w platformie do automatyzacji i w narzędziu do agentów AI, do tego domena, skrzynki techniczne, klucze do integracji i konto, z którego idą płatności za subskrypcje. Dla każdego z nich zapisz, czyj adres jest właścicielem i kto płaci fakturę. Tam, gdzie właścicielem jest adres wykonawcy, zacznij od zmiany właściciela, nie od zmiany hasła.
Kopia danych to eksport z CRM w otwartym formacie, eksport konfiguracji automatyzacji i zrzuty ekranu ustawień każdej integracji, zrobione zanim ktokolwiek coś zmieni. Bez własnej kopii każda awaria oznacza czekanie na kogoś innego. Producent elektroniki ujął tę zależność w nagranej rozmowie tak: „trwało to załóżmy, nie wiem, z dwie godziny i przez te dwie godziny czekaliśmy w sumie, tak naprawdę nie mamy wpływu na nic”.
Jak spisać, co robił poprzedni wykonawca, bez jego pomocy?
Spis robisz od strony procesu, nie od strony narzędzia. Dla każdego kroku od zapytania do umowy zapisujesz, co dzieje się automatycznie, skąd biorą się dane, dokąd idą i kto dostaje powiadomienie. Dopiero potem otwierasz platformę do automatyzacji i dopasowujesz każdy scenariusz do kroku. Scenariusz bez kroku jest martwy albo nieznany, więc oznaczasz go, zamiast kasować.
Każda pozycja spisu odpowiada na te same pytania: jak się nazywa, co ją uruchamia, skąd bierze dane, dokąd je wysyła, kiedy ostatnio zadziałała i kto zauważy, gdy stanie. Ostatnie pytanie jest najważniejsze, bo zamienia spis w system wczesnego ostrzegania. Jak opisać pojedynczą czynność, pokazaliśmy we wpisie o karcie czynności.
Bez takiego spisu firma sprawdza system ręcznie i po omacku. Ta sama agencja, której odszedł kontraktor, powiedziała nam: „Więc my teraz jesteśmy tak, wiecie, trochę z ręki sobie tam rzeczy sprawdzane, więc trochę głupkowato, no bo jednak nie wiemy czemu jest problem”. Dane klientów ginęły tam przy synchronizacji między narzędziami, a naprawa tej synchronizacji była pierwszym projektem, o jakim rozmawialiśmy.
Gdy po wykonawcy nie został żaden opis, ten spis robimy w diagnozie procesu sprzedaży. Rozmawiamy z zarządem i zespołem, przeglądamy dane z CRM i prowadzimy warsztat, a po około 2–3 tygodniach masz w ręku mapę procesu, raport dla zarządu i plan wdrożeń. Diagnoza to 7 000 zł netto, a przy wdrożeniu ta kwota wchodzi w jego zakres.
Czego nie podpisywać z następnym wykonawcą?
Z następnym wykonawcą nie podpisujesz czterech rzeczy. Pierwsza to umowa, w której konta i środowisko należą do niego. Druga to zakres „utrzymanie systemu” bez listy tego, co w systemie jest. Trzecia to obietnica efektu bez spisanego zakresu, a czwarta to rozliczenie poprawek bez definicji, co jest błędem wykonawcy. Każda z nich odtwarza sytuację, z której właśnie wychodzisz.
Konta i środowisko są Twoje od pierwszego dnia, a wykonawca pracuje na nich jako zaproszony administrator. Jak kończy się układ odwrotny, w którym kopia zapasowa i pliki leżą u dostawcy, pokazał producent, którego historię opisaliśmy we wpisie o wyborze wykonawcy: nie dostał kopii, którą mógłby sam odtworzyć. Zaufanie nie jest zapisem w umowie, a dostęp administratora jest.
Zakres bez listy to zgoda na to, że wykonawca sam zdecyduje, co jest w cenie. Do tego dochodzi obietnica efektu. W streszczeniu jednej z naszych rozmów ze stycznia 2026 roku poprzedni wykonawca to „firma, która coś naobiecywała i średnio to wyszło”. Ta sama firma zrezygnowała potem z systemu CRM na rzecz arkusza, bo zespół nie był systematyczny. Dlatego najpierw spis z pierwszego tygodnia, potem zakres na jego podstawie, a dopiero potem kwota.
Poprawki rozliczasz tylko z definicją błędu: co wykonawca naprawia na swój koszt, a co jest nową pracą. Do tego policz koszt wyjścia na najgorszy moment, czyli wtedy, gdy system nie działa; pułapkę długiego okresu wypowiedzenia opisaliśmy już we wpisie o wyborze wykonawcy. Jak liczymy wycenę i o co klienci pytają przed umową, jest we wpisie o ośmiu pytaniach, które klienci zadają nam przed podpisaniem umowy.
Po czym poznać, że nowy wykonawca nie zrobi tego samego?
Poznasz to w pierwszym miesiącu współpracy, nie w ofercie. Nowy wykonawca zaczyna od spisu, a nie od nowej funkcji, pracuje na Twoich kontach i zostawia Ci uprawnienia administratora. Każdą zmianę opisuje w Twoim systemie, mówi, czego nie zrobi, i ma kalendarz kontaktu po starcie, zanim o niego poprosisz.
Najważniejszy znak dotyczy zależności od jednej osoby, po obu stronach. Spośród 25 firm, z którymi od stycznia do sierpnia 2026 roku rozmawialiśmy o automatyzacjach, 2 same nazwały taką zależność ryzykiem, zanim zdążyliśmy o nią zapytać. W agencji z początku wpisu system nie działał bez jednej osoby po stronie firmy, a u jednego z producentów drobne zadania czekały w kolejce do jedynego programisty. Nowy wykonawca ma tę zależność zmniejszać: u siebie przez drugą osobę, która zna Twój system, u Ciebie przez spis, który czyta ktoś poza nim.
U nas po starcie kontaktujemy się po 2 i 4 tygodniach, a potem spotykamy się co miesiąc, i to stoi na stronie z cennikiem, nie tylko w rozmowie. W jednym z naszych opublikowanych case studies po dwóch latach współpracy działają CRM, CallOS i ponad 300 automatyzacji, a każdy handlowiec odzyskał osiem godzin tygodniowo, policzone na danych z systemu. Takiej liczby automatyzacji nie da się utrzymać bez spisu, więc spis jest u nas narzędziem pracy, a nie dokumentem na półkę.
Jedna z kancelarii po nieudanym wdrożeniu wybierała kolejnego wykonawcę wyłącznie z poleceń. Polecenie zawęża listę, ale mówi tylko tyle, że komuś się udało. Czy u Ciebie będzie inaczej, sprawdzisz dopiero po znakach wyżej, dlatego proponujemy zacząć od małego, policzalnego etapu zamiast od całego systemu naraz.
Kiedy przejmowanie systemu po dostawcy nie ma sensu?
Przejmowanie systemu nie ma sensu w trzech sytuacjach. Narzędzie nie sprawdzało się jeszcze przed odejściem wykonawcy. Zespół i tak go nie używał. Albo masz u siebie osobę, która zbuduje to od nowa taniej, niż ktoś z zewnątrz to odtworzy. Pierwszy tydzień wygląda wtedy tak samo, bo kopię i spis robisz zawsze, ale decyzja po nim jest inna.
Nietrafione narzędzie poznasz po tym, że skargi na nie są starsze niż odejście wykonawcy. Spośród 17 firm, z którymi od stycznia do sierpnia 2026 roku rozmawialiśmy o wdrożeniu CRM, 6 już zapłaciło za narzędzie, które się nie sprawdziło. Taki system przejmujesz tylko po to, żeby wyciągnąć z niego dane i zamknąć go z własnej kopii, a nie po to, żeby go utrzymywać.
Gdy zespół wrócił do arkuszy jeszcze przy poprzednim wykonawcy, nie ma czego przejmować, bo problem był w ludziach, a nie w scenariuszach. Dlaczego tak się dzieje mimo działającej technologii, opisaliśmy we wpisie o tym, dlaczego wdrożenie AI w sprzedaży nie daje efektu.
Trzecia sytuacja to własne siły. Producent domów modułowych po nieudanym projekcie robi konfigurator ofert własnym zespołem. Rozmówca ze studia, które straciło system i kluczową osobę, powiedział nam: „przecież jestem w stanie sobie sam to wszystko zrobić”. Jeśli to prawda u Ciebie, lista z tego wpisu obowiązuje dalej, tylko adresatem jesteś Ty.
Najczęstsze pytania, gdy dostawca przestał odpowiadać
A jesteście w stanie nam pomóc właśnie tak narzędziowo od tej strony? Tak. Usługa partnera technologicznego jest zbudowana wokół jednego zdania: system sprzedaży rośnie co miesiąc, a Ty nie szukasz wykonawcy od nowa. Zaczynamy od kont i spisu z pierwszego tygodnia, a pracę rozliczamy po 250 zł netto za godzinę przy mniejszych potrzebach albo w abonamencie przy stałej współpracy.
Wykonawca był właścicielem kont i nie odpowiada, więc co z tego da się odzyskać? Zależy od tego, czyj adres jest właścicielem konta i kto płaci fakturę. Tam, gdzie płaci Twoja firma, masz podstawę, żeby zmienić właściciela u dostawcy platformy. Tam, gdzie płacił wykonawca, licz się z tym, że konto zostanie przy nim, dlatego dane zabezpieczasz w pierwszej kolejności, a o konto upominasz się równolegle, zanim subskrypcja wygaśnie.
Czy musimy robić pełną diagnozę procesu, zanim nowy wykonawca zacznie? Zależy od tego, co zostało po poprzednim. Jeśli masz spis automatyzacji i integracji z opisem, nowy wykonawca zaczyna od niego i od małego etapu. Jeśli nie został żaden opis, spis jest pierwszym etapem i u nas robimy go w diagnozie procesu sprzedaży. Kosztuje 7 000 zł netto, trwa około 2–3 tygodnie, a przy wdrożeniu kwota przechodzi na jego zakres.
Czy mogę przejąć system sam, bez nowego wykonawcy? Tak, jeśli ktoś u Ciebie ma uprawnienia administratora, czas i spis z tego wpisu. Zmienia się tylko wykonawca, lista nie. Zależność od jednej osoby wraca wtedy po Twojej stronie, więc spis musi czytać ktoś poza tą osobą.
Podsumowanie: dostawca przestał odpowiadać, co teraz
W pierwszym tygodniu po zniknięciu dostawcy przejmujesz dostępy, robisz kopię danych i spisujesz, co robił, zanim podpiszesz cokolwiek z następnym.
Z następnym nie podpisujesz kont, których właścicielem jest on, zakresu bez listy, obietnicy bez zakresu ani poprawek bez definicji błędu, bo to ta sama sytuacja, z której wychodzisz.
Nie jesteś wyjątkiem: w firmach, które przyszły do nas po automatyzacje albo CRM, wykonawcę, który nie dowiózł albo odszedł, zgłosiło 26%, a nowego wykonawcę poznasz po pierwszym miesiącu, nie po ofercie.
Następny krok: partner technologiczny na stałe
Jeśli Twój wykonawca CRM albo automatyzacji przestał odpowiadać i nie chcesz za rok szukać kolejnego, zacznij od usługi partnera technologicznego: system sprzedaży rośnie co miesiąc, a Ty nie szukasz wykonawcy od nowa. Po zgłoszeniu odzywamy się tego samego dnia, najpóźniej w ciągu 24 godzin, i kontakt bierze Tomasz Kowcun. Po bezpłatnej analizie dostajesz rekomendację, jak podejść do rozwiązania problemu w Twoim procesie i Twojej sytuacji. Przy mniejszych potrzebach rozliczamy 250 zł netto za godzinę, przy stałej współpracy abonament, a zakres i warunki potwierdzamy po pierwszej rozmowie.
Zobacz, jak działa partner technologiczny